niedziela, 23 marca 2014
#4 "Andyjski potwór" - Pedro Alonso Lopez
Pedro Alonso Lopez
Według psychiatrów mordercami często zostają Ci, którzy w swoim życiu mieli problemy w domu na tle seksualnym. To właśnie ten czynnik sprawia, że potencjalni zabójcy chcą zmazać z siebie tą winę - poczuć katharsis. Wpierw gwałcą, a później, gdy nie przynosi im to ukojenia - zabijają. Socjalizacja pierwotna, odgrywa więc dużą rolę w kształtowaniu naszej psychiki. Być może, gdyby większość z morderców mogła liczyć na wsparcie ze strony swoich bliskich ich życie i życie setek ich ofiar potoczyłoby się zupełnie inaczej.
Morderstwa
Jego morderstwa nie był wyszukane ani innowacyjne. Zawsze mordował tak samo, w takim sam sposób. Za dnia, najczęściej na targu wyszukiwał młode, niewinne dziewczyny. Najpierw ofiary gwałcił, a później dusił. Lubił patrzeć, jak uchodzi z nich życie. Często urządzał przyjęcia z martwymi ciałami dziewczynek, rozmawiał z nimi, bawił się a później ukrywał zwłoki. Wpadł podczas próby porwania jednej ze swoich upatrzonych ofiar. W więzieniu przyznał się do 110 zabójstw, wskazał 81 grobów swoich ofiar a oficjalnie oskarżono go 57 zabójstw. Ofiar, jednak jest znacznie więcej. Dyrektor więzienia przypuszcza, że może ich być ponad 300.
Został skazany na karę wielokrotnego więzienia. Jednak w 1998r wyszedł na wolność za dobre sprawowanie.. Wszyscy podejrzewali, że jest on chory psychicznie, trafił nawet do specjalistycznej placówki, ale z braku objawów choroby wypuścili go na wolność. Obecnie jest poszukiwany przez Interpol. Najbardziej zastanawiające jest to, jak taki człowiek, z tyloma morderstwami na koncie może zostać wypuszczony za dobre sprawowanie. Dziwne mają to prawo w Peru.
Trudne dzieciństwo
W 1948r w Santa Isabel w Tolimie, urodził się Pedro Alonso Lopez. Był synem prostytutki i wraz z pozostałym, licznym rodzeństwem nie miał łatwego życia. Zawód matki sprawiał, że młody Pedro często musiał znosić nieprzychylne komentarze pod swoim adresem.W wieku 9 lat został przyłapany przez matkę na stosunku seksualnym ze swoją młodszą siostrą. Został wygnany z domu i musiał radzić sobie na ulicy. Mały Pedro został zupełnie sam, więc gdy po pewnym czasie nieznajomy mężczyzna zaproponował mu wyżywienie i mały kąt w którym mógłby spać, od razu się zgodził. Jeszcze nie wiedział, że popełnił wtedy ogromny błąd, który będzie miał wpływ na jego życie. Nie dość, że został kilkukrotnie zgwałcony, to znów wylądował na ulicy. Dość niespodziewanie trafił do Bogoty, gdzie poznał amerykańską rodzinę, która przyjęła go pod swój dach. Można powiedzieć, że wygrał na loterii - miał dom, wyżywienie i możliwości rozwoju. Zaczął chodzić do szkoły, uczyć się. Jednak i tym razem dosięgnął go pech, w szkole był molestowany przez jedną z nauczycielek. Uciekł z nowego domu i wrócił na ulicę, gdzie kradł samochody. Został złapany i kolejne siedem lat spędził w więzieniu. Gdy wyszedł, postanowił odpłacić się całemu światu.
Morderstwa

Jego morderstwa nie był wyszukane ani innowacyjne. Zawsze mordował tak samo, w takim sam sposób. Za dnia, najczęściej na targu wyszukiwał młode, niewinne dziewczyny. Najpierw ofiary gwałcił, a później dusił. Lubił patrzeć, jak uchodzi z nich życie. Często urządzał przyjęcia z martwymi ciałami dziewczynek, rozmawiał z nimi, bawił się a później ukrywał zwłoki. Wpadł podczas próby porwania jednej ze swoich upatrzonych ofiar. W więzieniu przyznał się do 110 zabójstw, wskazał 81 grobów swoich ofiar a oficjalnie oskarżono go 57 zabójstw. Ofiar, jednak jest znacznie więcej. Dyrektor więzienia przypuszcza, że może ich być ponad 300.Dożywacie a wolność
Został skazany na karę wielokrotnego więzienia. Jednak w 1998r wyszedł na wolność za dobre sprawowanie.. Wszyscy podejrzewali, że jest on chory psychicznie, trafił nawet do specjalistycznej placówki, ale z braku objawów choroby wypuścili go na wolność. Obecnie jest poszukiwany przez Interpol. Najbardziej zastanawiające jest to, jak taki człowiek, z tyloma morderstwami na koncie może zostać wypuszczony za dobre sprawowanie. Dziwne mają to prawo w Peru.środa, 19 marca 2014
#3 "Bestia" - Luis Alfredo Garavito Cubillos
Luis Garavito
Podczas gdy w Polsce dyskutuje się na temat izolacji Trynkiewicza, to w Kolumbii trwa dyskusja o ewentualnej izolacji Luisa Garavito. Opinia publiczna jest przerażona możliwością wyjścia na wolność "Besti" Po odkryciu jego zbrodni, wielu Kolumbijczyków domagało się przywrócenia kary śmierci. Nie ma co się dziwić, są zbrodniarze, którzy nie zasługują na drugą szans i z pewnością do nich zalicza się Luis. Najbardziej jednak przerażające jest to, że "Bestia" już niedługo odsiedzi całą karę i będzie mógł znów gwałcić i zabijać.
Dzieciństwo
Luis urodził się w 1957r. w Genewie. Życie go nie rozpieszczało, od najmłodszych lat miał, mówiąc kolokwialnie miał przepierdolone. Wychowywał się wraz z siedmioma braćmi pod okiem psychopatycznego ojca. Bieda, agresja, narkotyki nie były mu obce. Ojciec zabronił mu spotykania się z dziewczynami, katował chłopca bez powodu - od tak, dla przyjemności. Wraz z dwójką swoich sąsiadów wykorzystywał go seksualnie, traktował swojego syna bardziej jak towar, niż człowieka. Trudno się dziwić, że Luis w wieku 16 lat uciekł z domu i rozpoczął życie na ulicy z dala od piekła, który zgotował mu świat. Garavito potrzebował pieniędzy, dlatego zaczął handlować dewocjonaliami. Nadużywał alkoholu i innych używek, kilkukrotnie próbował popełnić samobójstwo, ale nawet i na tym polu poniósł całkowitą klęskę.
Morderstwa
Serie zabójstw rozpoczął w 1992r. Gravito kręcił się pod szkołami, wyszukiwał najsłabsze, najbiedniejsze dzieci i zapraszał je na spacer w mało uczęszczane okolice. Pod przebraniem za mnicha, lub pracownika organizacji charytatywnych oferował im drobne upominki. Dzieci bardzo chętnie godziły się na rozmowę. W kraju, w którym w biedzie żyję ponad ogromna ilość obywateli, oferta dostania czegokolwiek jest bardzo atrakcyjna. Jak tylko udało mu się oddalić z dala od uczęszczanych terenów, atakował dzieci. Krępował ich nylonowymi sznurami, przywiązywał, gwałcił a później zabijał. Nie miał ulubionej metody uśmiercania, zdarzało mu się ćwiartować czy obcinać głowy swoim ofiarom w celu ukrycia śladów. Ciała chował w zbiorowych mogiłach, co było bardzo sprytnym posunięciem, bo nikt tam nie zaglądał. Aresztowanie i wyrok
Luis został złapany po 7 latach swojej zbrodniczej działalności w 1997r. Władzę trafiły się na jego ślad, podczas znalezienia w jeden mogile kilkudziesięciu ofiar nastoletnich dzieci. Rozpoczęło się śledztwo w wyniku którego policja znalazła ponad 114 szczątków dzieci. Policja początkowo podejrzewała, że za tymi morderstwami nie stoi jedna osoba, myśleli, że jest to jakiś efekt działania jakiś rytuałów satanistycznych. Z biegiem czasu odrzucono tą tezę i złapano prawdziwego morderca - Luisa Garavito, który przyznał się do 140 zabójstw. Pokazał nawet w dzienniku policjanta z zaginionymi chłopcami, które zabójstwa są jego dziełem. Warto zaznaczyć także, że Luis odrywał z legitymacji zdjęcia dzieci i nosił je blisko przy sobie. Morderca został skazany na 30 lat więzienia (maksymalna kara w Kolumbii), jednak wyrok obniżono do 22 lat za sprawą współpracy z policją w celu lokalizacji miejsc pozostałych jego ofiar. Miejsce w którym odsiaduje wyrok, jest ścisłą tajemnicą. Policja obawia się, że gdyby doszło to do opinii publicznej, morderca mógłby paść ofiarą linczu.Kariera polityczna?
Kilku dziennikarzom udało się odwiedzić Luisa w więzieniu. Jak przyznają, sprawia wrażenie miłego człowieka. Trzyma się na uboczu, z dala od innych współwięźniu z obawy o swoje życie. Już niedługo, morderca odsiedzi swoją karę i będzie mógł wyjść na wolność. Ciekawostką może być fakt, że podobno po wyjściu z więzienia chce rozpocząć karierę polityczną by mógł skutecznie walczyć z przemocą a terenie całej Kolumbii.
niedziela, 16 marca 2014
#2 "Die Blutgräfin” - Krwawa Hrabina
Elżbieta Batory
Wyobraźcie sobie, że podróże w czasie są możliwe i postanowiliście odwiedzić XVI w. Transylwanie. Waszym celem nie jest jednak Drakula a posiadłość w Čachtic
którą zamieszkuje siostrzenica byłego króla Polski - Stefana Batorego.
Okolica wydaje się jakaś wyludniona, wieśniacy nie chcą z wami gawędzić
na temat tego co się dzieje w zamku. Podchodzicie pod mury i od razu
uderza w was zapach rozkładających się ciał. Idziecie dalej i powoli,
coraz wyraźniej, słychać jakieś potworne wrzaski wydobywające się z
głębi zamku. Głos wewnątrz głowy podpowiada wam, by brać nogi za pas i
przenieść się w jakieś inne, bezpieczniejsze i bardziej słoneczne
miejsce. Jesteście jednak z natury bardzo ciekawscy i postanowicie po
cichutku wejść do środka. Macie szczęście, nie dość, że przy bramie nie
ma strażników to jeszcze ktoś nie domknął bramy i udało wam się
przecisnąć do środka przez malutką szczelinę. Idziecie jak
zahipnotyzowani w stronę krzyków. Po chwili waszym oczom ukazuję się
przeraźliwa scena. Widzicie kobietę w basenie pełnym krwi, nad nią do
góry nogami wisi powieszona za kostkę inna kobieta, najprawdopodobniej
służąca lub szlachcianka wzięta na przyuczenie. Z szyi i innych otworów
ciała spływa powoli krew, która trafia prosto na hrabinę. Chcecie
uciekać, krzyczeć, lecz w pewnej chwili tępy przedmiot uderzył was w
głowę, dopiero teraz uświadomiliście sobie, że trzeba było przenieść się
nad słoneczną Riwierę.
Elżbieta
przeraźliwie bała się starości, jej śnieżnobiała cera zaczęła się
marszczyć, pod oczami pojawiały się pierwsze zmarszczki, w włosy niegdyś
piękne i jędrne stawały się słabe i wypłowiałe. Hrabina robiła
wszystko, by zachować jak najdłużej nieprzeciętną urodę. Z pomocą jej
służący Thoroko, który stopniowo zatruwał jej mózg o działaniach czarnej
magii. Później jego poglądy podzieliła niejaka Annę Darvulia -
czarownica i znachorka, pałająca się najgorszymi czarami. Podczas jeden z
kłótni Elżbieta bardzo mocno uderzyła jedną ze swoich służących. Jej
ręka w wyniku obfitych obrażeń służącej pokryła się krwią. Po chwili
hrabina spostrzegła, że skóra w tym miejscu odzyskała dawny blask. Od
tego czasu, Elżbieta postanowiła zabijać by uzyskać wieczną młodość.
Młodość
Elżbieta wywodziła się jednego z najpotężniejszych i najbardziej zamożnych rodów Siedmiogrodu. Piękna dziewczynka, od dziecka była zaznajomiona z przemocą za sprawą kilku wyroków, które zostały przy niej wykonane. Możliwe, że już wtedy poczuła zamiłowanie do zawadnia bólu. Ożeniła się w wieku 17 lat z Franciszkiem Nádasdy, węgierksim możnowładcą. Małżeństwo postanowiło zamieszkać w zamku Sárvár, rodzinnej posiadłości rodziny Franciszka. Mąż Elżbiety ze względu na trwającą wojnę, rzadko bywał w swojej posiadłości. Jednak, kiedy udawało mu się zawitać do domu, zawsze pomagał Elżbiecie torturować służbę pod byle jakim pretekstem. Tak samo jak ona, zasmakować w zadawaniu bólu. Paręnaście lat później Franciszek zmarł, najprawdopodobniej został otruty. Elżbieta, po krótkiej żałobie, przeniosła się do zamku w Čachticach, gdzie mogła dać upust swoim zachcianką.Czarna magia
Elżbieta
przeraźliwie bała się starości, jej śnieżnobiała cera zaczęła się
marszczyć, pod oczami pojawiały się pierwsze zmarszczki, w włosy niegdyś
piękne i jędrne stawały się słabe i wypłowiałe. Hrabina robiła
wszystko, by zachować jak najdłużej nieprzeciętną urodę. Z pomocą jej
służący Thoroko, który stopniowo zatruwał jej mózg o działaniach czarnej
magii. Później jego poglądy podzieliła niejaka Annę Darvulia -
czarownica i znachorka, pałająca się najgorszymi czarami. Podczas jeden z
kłótni Elżbieta bardzo mocno uderzyła jedną ze swoich służących. Jej
ręka w wyniku obfitych obrażeń służącej pokryła się krwią. Po chwili
hrabina spostrzegła, że skóra w tym miejscu odzyskała dawny blask. Od
tego czasu, Elżbieta postanowiła zabijać by uzyskać wieczną młodość.Morderstwa
Zabijanie
przychodziło jej niezwykle łatwo, początkowo mordowała tylko swoje
służące, lecz z biegiem czasu stwierdziła, że ich krew jest "za mało
błękitna" i poczęła brać na przyuczenie arystokratyczne córki, które
także zabijała. Hrabina nie tylko lubiła zażywać krwistych kąpieli, ale
także zadawać ból. Uwielbiała przykładać służbie do twarzy gorące
żelazko, zostawiać ich nagich polanych wodą na mrozie, obcinała
nożyczkami palce, podpalać włosy łonowe a nawet wycinała nieszczęśnikom
kawałki ciała i kazała im to zjadać. W morderstwach pomagała jej
najbliższa służba oraz karzeł Ján Ujvári, który później ukrywał zwłoki.
"Nic nie może przecież wiecznie trwa" Z biegiem czasu Elżbieta stała się nieostrożna, była zbyt pewna siebie i zaczęła popełniać błędy. Pewnego kazała wyrzucić cztery ciała dziewczyn z spuszczoną krwią poza mury zamku. Znaleźli je okoliczni mieszkańcy, zagada dziesiątek zagonionych dziewczyn w okolicy została rozwiązana.
"Nic nie może przecież wiecznie trwa" Z biegiem czasu Elżbieta stała się nieostrożna, była zbyt pewna siebie i zaczęła popełniać błędy. Pewnego kazała wyrzucić cztery ciała dziewczyn z spuszczoną krwią poza mury zamku. Znaleźli je okoliczni mieszkańcy, zagada dziesiątek zagonionych dziewczyn w okolicy została rozwiązana.
Proces
Pogłoski
o zbrodniach arystokratki, obiegły bardzo szybko cały kraj. Dowiedział
się o nich jej kuzyn Jerzey Thurzo, palatyn Węgier. Po zbadaniu sprawy i
odkryciu w fosie dziesiątek ciał, wytoczono proces przeciwko hrabinie w którym udowodniono, że jest winna śmierci ponad 600 osób! Jej
pomocników od razu skazano na śmierć, ona jednak z racji tego, że
należała do najbardziej znamienitych rodów, nie mogła zostać zabita.
Postanowiono, że zamurują ją w jej wierzy w Čachticach, zostawią tylko
mały otwór w drzwiach na jedzenie. Elżbieta wytrzymała tak tylko trzy
lata, po tym okresie czasu w 1614r zmarła.
Elżbieta a ówczesna kultura
Krwawa hrabina cieszy się dość dużą popularnością w współczesnej kulturze i sztuce.Stała się ona inspiracją do wielu filmów, książek czy muzyki.
- "Batory" Juraja Jakubisko (2008). Budżet tego filmu to aż 10 mln EU. Przy filmie pracowało ponad 200 aktorów i aż 3000 stażystów
- The Countess (2009)
- "Die Blutgräfin"
- Książki "The Blood Gospel (2012) oraz The Innocent Blood (2013)"
- I wiele, wiele innych..
poniedziałek, 10 marca 2014
#1 "The Iceman"
Richard Leonard Kuklinski
"- Był czas kiedy zabijałem z byle powodu, wystarczyło złe spojrzenie, żebym kogoś zadźgał, zastrzelił.
- Chciałem by przed śmiercią widzieli tylko moją ładną buźkę i żeby zachowali ten widok gdy odejdą do wieczności czy cokolwiek to jest.. i tam będą ciągle o mnie myśleć"
Richard Leonard Kuklinski był bez wątpienia jednym z największych i najbardziej intrygujących morderców XX w. Na swoim koncie ma ponad 200 zabójstw. Jego rodzinę z pewnością można określić mianem patologicznej. Matka wychowywała się w sierocińcu prowadzonym, przez sadystyczne siostry zakonne, w wieku 10 lat została zgwałcona przez księdza, ojciec z kolei był Polakiem kochającym ponad wszelką miarę alkohol i przemoc. Bił swoich dwóch synów bez powodu, za każdym razem mocniej i częściej. Pewnej nocy zrzucił swojego starszego syna - Floriana ze schodów, który w wyniku upadku zmarł. Od tego czasu Richard się zmienił, postanowił zapłacić za grzechy swoich rodziców tym samym, co od nich otrzymał.

Już od najmłodszych lat Kukliński był sadystom. Często zwabiał bezpańskie koty i przywiązywał je za ogony, następnie patrzył na ich powolną śmierć w olbrzymich męczarniach. Inną formą rozrywki było wrzucanie bezpańskich zwierząt do osiedlowego pieca i następnie palenie ich żywcem. Sprawiało mu to radość. W ten sposób zaspokajał swoje dziecięce ego.
Swoją pierwszą ofiarę zabił w wieku 14 lat, był to przywódca szkolnego gangu. Kukliński nienawidził go, bo często przezywał go "głupim Polaczkiem". Swojej pierwszej ofierze obciął palce, roztrzaskał głowę, a następnie by ukryć zbrodnie wrzucił ciało do jeziora. Morderstwo wywołało u niego ekstazę, porównywalną z orgazmem. Od tego czasu postawił zabijać dla przyjemności. W młodszych latach mordował przede wszystkim bezdomnych, wystarczyło, że któryś się na niego popatrzył. Swoje ofiary przetrzymywał w lodzie, następnie szatkował je na drobniutkie kawałki i rozdawał szczurom czy krabom. W późniejszym okresie czasu zaczął zabijać na zlecenie mafii, cechował się olbrzymią brutalnością i stoickim spokojem. Jego ulubioną formą tortur prowadzącą do śmierci było zostawianie w jaskini pełnej szczurów człowieka przywiązanego do krzesła - szczury powoli zjadały go żywcem. Nie miał wyrzutów sumienia, wolał ćwiartować ofiary nożem niż używać piły mechanicznej. Przywykł do zabijania do tego stopnia, że podczas tortur mógł spokojnie jeść.. pizze.
Richard prowadził także drugie życie, ożenił się z piękna Włoszką - Barbarom, która urodziła mu dwie córki. Pomimo tego, że zdarzyło mu się uderzyć żonę to sprawiali wrażenie szczęśliwej rodziny. Bezgranicznie kochał swoje córki, spełniał każdą ich zachciankę. Wszystkich naokoło przekonywał, że jest biznesmen, który robi wszelakie interesy. Nawet jego własna rodzina nie widziała czym zajmuję się naprawdę.
Policja schwytała go dopiero po 30 latach jego zbrodniczej działalności w 1986r. Został skazany na podwójne dożywocie. Zmarł w 2006 roku oficjalnie z przyczyn naturalnych, chociaż bardzo prawdopodobne jest to, że otruto go kadmem.
Na podstawie jego historii został nakręcony film "The Iceman".
- Chciałem by przed śmiercią widzieli tylko moją ładną buźkę i żeby zachowali ten widok gdy odejdą do wieczności czy cokolwiek to jest.. i tam będą ciągle o mnie myśleć"
Richard Leonard Kuklinski był bez wątpienia jednym z największych i najbardziej intrygujących morderców XX w. Na swoim koncie ma ponad 200 zabójstw. Jego rodzinę z pewnością można określić mianem patologicznej. Matka wychowywała się w sierocińcu prowadzonym, przez sadystyczne siostry zakonne, w wieku 10 lat została zgwałcona przez księdza, ojciec z kolei był Polakiem kochającym ponad wszelką miarę alkohol i przemoc. Bił swoich dwóch synów bez powodu, za każdym razem mocniej i częściej. Pewnej nocy zrzucił swojego starszego syna - Floriana ze schodów, który w wyniku upadku zmarł. Od tego czasu Richard się zmienił, postanowił zapłacić za grzechy swoich rodziców tym samym, co od nich otrzymał.

Już od najmłodszych lat Kukliński był sadystom. Często zwabiał bezpańskie koty i przywiązywał je za ogony, następnie patrzył na ich powolną śmierć w olbrzymich męczarniach. Inną formą rozrywki było wrzucanie bezpańskich zwierząt do osiedlowego pieca i następnie palenie ich żywcem. Sprawiało mu to radość. W ten sposób zaspokajał swoje dziecięce ego.
Swoją pierwszą ofiarę zabił w wieku 14 lat, był to przywódca szkolnego gangu. Kukliński nienawidził go, bo często przezywał go "głupim Polaczkiem". Swojej pierwszej ofierze obciął palce, roztrzaskał głowę, a następnie by ukryć zbrodnie wrzucił ciało do jeziora. Morderstwo wywołało u niego ekstazę, porównywalną z orgazmem. Od tego czasu postawił zabijać dla przyjemności. W młodszych latach mordował przede wszystkim bezdomnych, wystarczyło, że któryś się na niego popatrzył. Swoje ofiary przetrzymywał w lodzie, następnie szatkował je na drobniutkie kawałki i rozdawał szczurom czy krabom. W późniejszym okresie czasu zaczął zabijać na zlecenie mafii, cechował się olbrzymią brutalnością i stoickim spokojem. Jego ulubioną formą tortur prowadzącą do śmierci było zostawianie w jaskini pełnej szczurów człowieka przywiązanego do krzesła - szczury powoli zjadały go żywcem. Nie miał wyrzutów sumienia, wolał ćwiartować ofiary nożem niż używać piły mechanicznej. Przywykł do zabijania do tego stopnia, że podczas tortur mógł spokojnie jeść.. pizze.
Richard prowadził także drugie życie, ożenił się z piękna Włoszką - Barbarom, która urodziła mu dwie córki. Pomimo tego, że zdarzyło mu się uderzyć żonę to sprawiali wrażenie szczęśliwej rodziny. Bezgranicznie kochał swoje córki, spełniał każdą ich zachciankę. Wszystkich naokoło przekonywał, że jest biznesmen, który robi wszelakie interesy. Nawet jego własna rodzina nie widziała czym zajmuję się naprawdę.
Policja schwytała go dopiero po 30 latach jego zbrodniczej działalności w 1986r. Został skazany na podwójne dożywocie. Zmarł w 2006 roku oficjalnie z przyczyn naturalnych, chociaż bardzo prawdopodobne jest to, że otruto go kadmem.
Na podstawie jego historii został nakręcony film "The Iceman". piątek, 28 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)













